polski english

All About Freedom Festival

Gdańsk 10-22 Listopada 2009

Scena muzyczna 3. AAFF

Na scenie muzycznej 3. AAFF Europejskie Centrum Solidarności zgromadziło artystów niezwykłych, twórczych, poszukujących, nieunikających tematów trudnych i zaskakujących.


11 listopada w gdańskim Kinie Neptun odbędzie się niezwykły projekt. Usłyszymy artystę L.U.C.-a w jego projekcie zatytułowanym 39/89 Zrozumieć Polskę. Towarzyszyć mu będą Leszek Możdżer, Zbigniew Namysłowski i Michał Urbaniak. W 70. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej i 20. rocznicę uzyskania suwerenności przez Polskę L.U.C, producent i kompozytor przygotował projekt muzyczny, który pozwala w nowy sposób odkryć i przeżyć podróż przez pięćdziesięcioletnią walkę z totalitaryzmem z lat ’39 – ‘89. Projekt ten jest pierwszym etapem tworzenia pełnometrażowego filmu muzyczno-dokumentalnego pod patronatem Ministerstwa Kultury. To niezwykła dźwiękowa opowieść o jednej z największych niesprawiedliwości, a zarazem o jednym z najbardziej znaczących zwycięstw w dziejach Europy – powstaniu SOLIDARNOŚCI. W projekcie są „skreczowane” - przez docenionego już w Europie Dawida Szczęsnego – oryginalne nagrania takich postaci jak: Hitler, Stalin, Churchill, Roosevelt, Gomułka, Gierek, Jaruzelski czy Wałęsa. Te autentyczne nagrania sprzed lat udostępniło Archiwum Polskiego Radia. L.U.C dał się już poznać jako artysta wyjątkowy, doskonały obserwator i komentator rzeczywistości. Towarzyszący mu wybitny muzyk jazzowy, światowej klasy pianista, otwarty na eksperymenty improwizator, poszukujący własnego języka muzycznego Leszek Możdżer.


20 listopada podczas drugiego koncertu wystąpią:

BiFF - polski zespół grający muzykę alternatywną, w skład którego wchodzą: znany duet Hrabia Fochmann i Ania Brachaczek, jak się ich określa - najlepsza sekcja rytmiczna kraju, czyli basista Michael Pfeif i perkusista Jarek Kozłowski (wszyscy niegdyś związani z grupą Pogodno) oraz Piotr "Bojkot" Drążkiewicz grający na keyboardzie. Brzmią rockowo, bigbeatowo, tanecznie, czasem glamrockowo. Oniryczny wokal Ani i słodkie melodie w połączeniu z ironicznymi tekstami i rock’n’rollową energią tworzą coś, co sam zespół nazywa onirycznym punkiem. We wrześniu BiFF wydaje swój pełnometrażowym krążek „Ano”, który wydaje się idealną pozycją dla tych, którym brakuje piosenek o miłości pisanych nie wprost. Album adresowany jest do fanów energicznych walców i powłóczystych piosenek miłosnych w klimatach alternatywnego rocka i ambitnego popu. „Ano” to nieodrodne dziecko muzyków z obozu Pogodno. Teksty skażone absurdalnym poczuciem humoru, połamaną grą słów i życiowymi opowieściami dla rozmarzonych i natchnionych chłopców i nieodpowiedzialnych, acz równie natchnionych dziewcząt. Tekst do jednej z piosenek na ich pierwszy longplay napisała najgłośniejsza pisarka młodego pokolenia Dorota Masłowska.

 
Wildbirds & Peacedrums - szwedzki duet wokalno-perkusyjny, wschodząca gwiazda sceny alternatywnej. Ich debiut "Heartcore" okrzyknięto jedną z 10 najlepszych płyt 2008 roku, a najnowsza płyta "Snake"(The Leaf Label, 2009) zbiera pochlebne recenzje. Za nazwą Wildbirds & Peacedrums kryją się: charyzmatyczna wokalistka Mariam Wallentin i perkusista Andreas Werliin. Duet tworzy wspólnie niezwykłą mieszankę popu, pierwotnego bluesa i soulu. "Niepowstrzymany i ekspresyjny, przyprawiający o gęsią skórkę głos Mariam Wallentins plasuje się gdzieś pomiędzy Bessie Smith i Mary Margaret O'Hara, towarzyszy mu perkusyjna gra Andreasa, oszczędna, ale pełna energii i efektowna" – napisał na okładce albumu jego wydawca. 

 
Speech Debelle - laureatka prestiżowej Mercury Prize, dla której zamknięcie w szufladce hip-hop jest mocno krzywdzące. Gdyby Lauren Hill dorastała na brytyjskim blokowisku, Lady Sovereign była mniej zadziorna, a Roots Manuva urodził się dziewczynką, z pewnością rapowaliby jak Speech Debelle - nowa twarz przeżywającej renesans wytwórni Ninja Tune. Na jej debiutanckim albumie afroamerykańskie ciepło spotyka europejską melancholię. Partie skrzypiec i folkowe motywy tworzą spójną całość z jazzującym, funkowym podkładem. Debelle delikatnym, dziewczęcym głosem opowiada o trudnym dzieciństwie bez ojca i bolesnych rozstaniach z kochanymi osobami. Artystka sama siebie nazywa nie wokalistką czy piosenkarką, ale  MC, a dla MC treść ma ogromne znaczenie. Ta płyta to jej autoterapia, dziennik mieszkanki wielkiej metropolii. Dla Brytyjki rap jest punktem wyjścia, zasadniczym budulcem, do którego dodaje jazz, trip-hop, elektronikę, tworząc szalenie treściwe, intrygujące kompozycje. Każdy z utworów jest wielowymiarowy, bogaty aranżacyjnie, nieprzewidywalny. Nie ma mowy o tradycyjnych zwrotkowo-refrenowych strukturach, nie są to jednak wydumane propozycje. Dużo tu akustycznych dźwięków, delikatnych pasaży, najzwyczajniej pięknych fragmentów, które są rzadkością wśród raperów obojga płci. Hip-hop w wykonaniu Speech Debelle nie jest ostry, agresywny, lecz miękki i na swój sposób bardzo dziewczęcy.

 

 

22 listopada w klubie Versalka w Sopocie usłyszymy Julię Marcell.

Julia Marcell - przedstawicielka classical punk, ale jak sama mówi, ma to więcej wspólnego z tym, co czuje, że gra, niż z tym, co tak naprawdę gra. Jej utwory to głównie pop, ale z klasycznymi inspiracjami i punkowym zamiłowaniem do niedoskonałości. Ma delikatny, balladowy głos. Główną rolę w jej kompozycjach gra fortepian, instrumenty smyczkowe i perkusja. Jeden z największych brytyjskich dzienników The Guardian porównał ją do amerykańskiej wokalistki i pianistki Tori Amos. Pochodzi z Olsztyna, naprawdę nazywa się Julia Górniewicz. Od kilku lat mieszka w Berlinie.
 
W październiku 2009 roku ukazała się w Polsce jej debiutancka płyta It Might Like You. Aby zebrać 50 tysięcy dolarów na jej wydanie potrzebowała dokładnie trzech miesięcy i trzech dni. Postanowiło jej pomóc 657 osób z całego świata. To pierwsza polska artystka, która zaistniała dzięki portalowi Sellaband, który umożliwia słuchaczowi inwestowanie w artystów i partycypowanie w kosztach. Płyta zatytułowana powstała w Berlinie z udziałem niemieckich muzyków i polskiego kwartetu smyczkowego.  Nagrania wyprodukował niemiecki producent Moses Schneider .
 
Julia tak wspomina pracę nad It Might Like You:
Udało nam się uchwycić to na czym nam najbardziej zależało, czyli radość grania muzyki. Piosenki były nagrywane na żywo, na tzw. setkę, eksperymentowaliśmy, używaliśmy nietypowych instrumentów jak np. buty albo papier.  Wyszła płyta surowa, o punkowej energii, a jednak intymna i ludzka.