polski english

All About Freedom Festival

Gdańsk 10-22 Listopada 2009

Scena teatralna 3.AAFF

All About Freedom Festival

All About Freedom Festival

Wszystko o wolności... ale wypowiadając słowo wolność dokonuje się równocześnie wyboru. Trzeba bowiem podjąć decyzję, o której z wielu wolności chce się mówić. Ten moment wyboru nie sprowadza się tylko do kwestii właściwego użycia jednej ze słownikowych definicji. Jest to wybór kierunku myślenia. Deklaracja, która nie jest wolna od wartościowania i ujawniania własnych przedrozumień i priorytetów.  Zastanawiając się nad programem teatralnym festiwalu All About Freedom także musiałem dokonać takiego wyboru. Siła festiwalowego projektu na temat wolności tkwi w nieustannym zdawaniu sprawy z bogactwa jej form. Jednocześnie festiwal jest ilustracją wolnego wyboru, gdyż w danym miejscu i czasie pokazuje tą, a nie inną z form.
 

Dla zawężenia pola refleksji, zdecydowałem się na poszukiwanie tego, co w wolności najbardziej podstawowe i namacalne. Pozostawiłem za sobą psychologiczne i filozoficzne tropy, chociaż było ich wiele. Jeden trop prowadził do następnych, a wszystkie wyglądały kusząco. Ominąłem też wiele ciekawych zjawisk powstających na styku wolności i sztuki, jak na przykład praktykowane przez surrealistów testowanie granic wolności od kulturowych konwencji. Cały ten skomplikowany, barwny i bogaty świat porzuciłem na rzecz wolności politycznej. Tę właśnie wolność uznałem za wersję podstawową.
 
Politycznie rozumiana wolność jest konkretna. Odnosi się do jednostek, do tu i teraz. To taka wolność, której można dotknąć, która wyraża się w podstawowych swobodach. Można ją nazwać wersję podstawową, ponieważ warunkuje pełne korzystanie z innych form wolności. Trudno rozprawiać o wolnych formach twórczej ekspresji mając przystawiony do głowy pistolet. Obszar problemów, umiejętności bądź nieumiejętności korzystania z daru wolności jest bezprzedmiotowy, gdy ktoś ten dar brutalnie na zabiera.
 
Teatr podczas trzeciej edycji festiwalu All About Freedom mówi o wolności politycznej. W programie festiwalu znalazły się dwa spektakle: Sprawa Dantona Stanisławy Przybyszewskiej w reżyserii Jana Klaty, z Teatru Polskiego we Wrocławiu (premiera w marcu 2008 roku) oraz Pani z Birmy Richarda Shannona w reżyserii Anny Smolar, z warszawskiego Teatru Polonia (premiera w czerwcu 2009 roku).
 
Te przedstawienia bardzo się od siebie różnią, a jednak obydwa dotykają sfery wolności w takim rozumieniu, które wyznacza obszar poszukiwań programu teatralnego festiwalu. Wolności, która sprawia, że mogę swobodnie wyjść z domu i do niego wrócić. Wolności, która pozwala mi ze znacznym prawdopodobieństwem stwierdzić, że jutro nikt nie zetnie mi głowy za wyznawane przeze mnie poglądy.
 
Jest jeszcze jeden powód, dla którego wybrałem te spektakle. Rok 2009 jest szczególny, upływa pod znakiem dwóch rocznic, 20. rocznicy odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej i 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Sprawa Dantona i Pani z Birmy nie narodziły się w nurcie rocznicowych wydarzeń. Jednak wpisane w kontekst upamiętniania historii, utraty i odzyskania wolności, nabierają nowych znaczeń. Te nowe znaczenia odnoszą się do treści rocznic, do tematów rozmowy na temat interpretacji wydarzeń, które są upamiętniane. Wnoszą również, co okazuje się bardzo interesujące, świeże spojrzenie na to, jak pamiętać, w jaki sposób rozmawiać o przeszłości, w jakim celu to robić.
 
Sprawa Dantona, w energetycznej i radykalnej formie, pokazuje dynamikę przechodzenia ludzi rewolucji od wspólnej walki do walki między sobą. Zastaje już nie rewolucjonistów, a ludzi władzy, w momencie, w którym ulatniają się resztki euforii związanej ze zdobyciem wolności. Wypowiedź Jana Klaty można odczytać jako komentarz do 20 lat wolności w Polsce, wskazujący na dynamikę rewolucji politycznej. W obecnym życiu politycznym Widmo Terroru pojawia się tylko w sferze symbolicznej. Jednak osobiste dramaty ludzi władzy, poczucie goryczy, zawodu są już jak najbardziej realne. Sprawa Dantona opowiada o tych, którzy w naszym imieniu zarządzają naszą wolnością. Ujawnia, że bojownicy o wolność wszystkich frakcji szybko zaczynają gardzić nami, ludem i wątpić, czy my, tłum, na wolność w ogóle zasługujemy. Okazuje się, że wolność w wymiarze konkretnym, wolność dla zwykłych ludzi, szybko staje się zagrożona w momencie, w którym przeradza się w Wolność – ideał. Polityczne swobody należą się, są prawem. Ideał to coś, czemu można nie sprostać, na co można nie zasłużyć. 
 
Pani z Birmy, spektakl-instalacja, jest upomnieniem się o wolność dla Aung San Suu Kyi, dla Birmy. Przedstawienie wpisuje się w nurt myślenia, wedle którego uprzywilejowana pozycja wolnego społeczeństwa zobowiązuje do pamięci i działania na rzecz miejsc, w których podstawowe wolności są dla ludzi niedostępne. Jednocześnie spektakl ma wymiar studium, które w skupionej, dokumentalnej formie opowiada o intymnych wymiarach zniewolenia. Wskazuje na punkty styku wielkiej polityki i codziennego doświadczenia, krzyżowanie się dyskursu o wolności politycznej z namacalnym ograniczeniem swobody ruchów. Z jednej strony geopolityka, globalne procesy, z drugiej organizowanie własnej, najbliższej przestrzeni życiowej. Właściwie nie ma tutaj dwóch stron, bo mowa o życiu konkretnej jednostki. W tym sensie spektakl podkreśla konkretne, elementarne znaczenie wolności politycznej. Pani z Birmy budząc świadomość, nie pozostaje tylko apelem. Komunikat polityczny współistnieje z wypowiedzią artystyczną, to, co uniwersalne współgra z tym, co jednostkowe.
 
Sprawa Dantona i Pani z Birmy - komentarz odnoszący się do teraźniejszości oraz upominanie się o głos dla pozostających w opresji – to dwie możliwe strategie nadawania znaczenia historycznym rocznicom, pamiętania o historii. Rocznica jest chwilą zatrzymania i otwarcia na refleksję. Coraz mniej takich chwil pojawia się w życiu ludzi i społeczeństw. Warto więc wykorzystać je na dla takiego namysłu i zarezerwować dla takich przeżyć, które prowadzą do zmiany.
 
Sławomir Czarnecki